Rozważanie na czwartek, 23 lipca 2026

Dwie rzeczy…
Pierwsza… Jezus trwa we mnie, do czego też mnie zaprasza. To niezwykłe!!! Bóg jest we mnie, we mnie pragnie przeżywać swoje życie tak, aby Jego życie coraz bardziej było moim. Żebym żył tak jak On! Dlatego właśnie we mnie trwa! Bóg TRWA! Trwa we mnie! Mimo mojej nędzy duchowej i ludzkiej. Pomimo moich słabości, mojej kruchości. Mimo lęków, frustracji, ogromnych pokładów smutku, melancholii, zniechęcenia. Pomimo ciągłego zrzucania winy na innych, żeby usprawiedliwić własną nędzę, przerzucić odpowiedzialność. Mimo przeróżnych, niekiedy podłych kompromisów, na które schodzę, żeby tylko wybielić i upiększyć obraz samego siebie. Mimo moich licznych grzechów, w które nieustannie wpadam, często zupełnie świadomie i dobrowolnie. Pomimo tej krzyczącej i rażącej mojej nędzy On, Bóg, TRWA we mnie! Nawet kiedy Go wypycham z mojego życia, On TRWA z uporem tego, który rzeczywiście i naprawdę kocha. Kocha mnie, pomimo całej tej smutnej nędzy mojej. To jest naprawdę niezwykłe i cudowne.
I druga… Ten, kto nie trwa w Nim zostaje wyrzucony i wrzucony w ogień i tam płonie. Natychmiast narzuca się myśl o ogniu piekielnym. Jezus jednak tego nie określa. A jeśli ten ogień nie jest ogniem piekielnym, ale ogniem miłości Boga? On bierze takiego mnie, słabego, zbuntowanego, uschniętego i… w swojej miłości szalonej rozpala mnie swoim ogniem. I znowu płonę!
A jeśli chodzi właśnie o to…?
o. Maciej Sierzputowski CSSp

Source: czytanie