„Jezus udał się w okolice Tyru i Sydonu. Wstąpił do pewnego domu i chciał, żeby nikt o tym nie wiedział, nie mógł jednak pozostać w ukryciu”.
Ten bliżej nieokreślony dom, pewien dom, w okolicach Tyru i Sydonu, to TY! To każdy człowiek stworzony przez Boga po to, aby On mógł go, mógł ciebie, napełnić swoim Duchem. Ty jesteś domem Boga, Jego mieszkaniem. Dla tej bliskości, dla tej cudownej, życiodajnej intymności zostałeś powołany do istnienia. Chrystus tak bardzo pragnie wstąpić do ciebie, z tobą być w głębokiej komunii, już na zawsze. Nie przeszkadza Mu, że w tobie wznoszą się dumnie mury Tyru i Sydonu, miast, które są symbolem pychy, zbytku, próżności, rywalizacji, grzechu. On właśnie te miejsca pragnie nawiedzić. A kiedy ty dajesz Mu dostęp do siebie, nawet jeżeli tylko delikatnie uchylasz drzwi serca, On natychmiast wchodzi i radośnie zadomawia się w tobie. I zaczyna się cudowna przygoda głębokiej więzi z Bogiem, doświadczania Jego nieustannej i wiernej obecności, intymnej rozmowy z Nim. Jest to doświadczenie, którego nie da się wyrazić słowami, ale też nie można go ukryć. Bo kiedy On żyje w tobie, to widać. To po prostu widać!!! Widać ten przecudowny skarb, który nosisz w glinianym, słabym, kruchym naczyniu, jakim jesteś. Kiedy On żyje w tobie, masz w oczach niebo.
No właśnie… Masz w oczach niebo…?
o. Maciej Sierzputowski CSSp
Source: czytanie