Jezus nie udał się do Kafarnaum przypadkiem, On tam zstąpił, wybierając drogę uniżenia i wejścia w sam środek ludzkiej nędzy.
To właśnie tam, w szabat, Pan staje w synagodze i przemawia z mocą, która nie jest jedynie piękną wymową słowa, ale uderzeniem Boskiej prawdy w nasze zakłamane życie. W tym religijnym tłumie, pośród ludzi odmawiających pobożne psalmy, nagle ujawnia się człowiek duchu nieczystym. – Co za przerażający obraz: Można być w świątyni i jednocześnie być w posiadaniu demona.
Demon krzyczy przez usta tego człowieka: „Czego chcesz od nas, Jezusie Nazareński? Przyszedłeś nas zgubić?”, – i jest to autentyczny wrzask lęku przed utratą panowania nad łupem, jakim stała się ludzka dusza. Zło zawsze postrzega zbliżającą się Miłość, jako zagrożenie i niszczycielską siłę, bo światło Boga demaskuje nagość naszych grzechów, od których nie chcemy się odciąć.
Ten człowiek wiedział, kim jest Jezus, – wyznał Jego świętość, – ale ta wiedza była jałowa, była wiarą demoniczną, która drży, ale nie kocha i nie ufa. Jezus jednak nie wdaje się w dialog z ojcem kłamstwa, nie prowadzi partnerskiej pogawędki przy kawie, ale wydaje surowy rozkaz: „Milcz!”, co w oryginale znaczy dosłownie „zakładaj kaganiec!”. Pan nakazuje mu zamknąć pysk, bo nie potrzebuje świadectwa od tego, który nienawidzi, i chce uwolnić człowieka od tyranii wspomnień i obsesji, które go dotąd wiązały.
To jest właśnie serce Dobrej Nowiny: Królestwo Boże jest „na wyciągnięcie ręki”, i ono nie przychodzi przez negocjacje, ale przez wyzwolenie z niewoli, w której szatan traktuje nas jak swoją własność. Często słyszymy w sobie ten sam sykliwy głos, który odpycha nas od modlitwy, sugerując, że Bóg przyszedł nas zdenerwować lub zabrać nam naszą wolność, podczas gdy On chce jedynie wyrwać nas z cmentarnych klimatów lęku.
Kiedy zły duch rzuca tym człowiekiem na środek synagogi, widzimy ostatnią próbę zastraszenia, ale jest on już pokonany i musi odejść, nie wyrządziwszy mu żadnej szkody. Zdumienie ludzi, którzy widzieli ten egzorcyzm, dotyczyło „nowej nauki z mocą”, bo Słowo Jezusa nie informuje o życiu, ono to życie stwarza na nowo, wyciągając nas z mroku. Jeśli nie starasz się codziennie kochać Jezusa i pozwalać Mu, by cię posiadał w Komunii, to posiądzie cię ktoś inny, kto nie ma dobrych zamiarów. Tylko Jezus ma władzę, by uciszyć ocean twoich lęków i rozkazać demonom żerującym na twojej słabości, by wreszcie cię opuściły. Nie bój się więc stanąć przed Nim w całej swojej nędzy, bo On nie przyszedł, by potępić trupa, którym się czujesz, ale by wywołać cię z grobu twoich nałogów i nadać twojemu istnieniu Boski sens.
o. Marcin Ciechanowski OSPPE
Source: czytanie