Prawda, którą Jezus wyrzuca prosto w oczy swoim uczniom po odejściu bogatego młodzieńca, jest tak ostra, że aż przerażająca: Bogaczowi trudniej wejdzie się do królestwa niebieskiego niż wielbłądowi przez ucho igielne. To zdanie nie jest literacką przesadą, – ale opisem egzystencjalnej blokady, bo bogacz to ktoś, kto przestał być dzieckiem. Dziecko przyjmuje rzeczywistość jako gratisowy dar, wyciąga rękę i dostaje, – podczas gdy dorosły bogacz uważa, że wszystko musi kupić. Myślimy naiwnie, że za pieniądze, prestiż albo własne zasługi możemy nabyć zbawienie. – Ale królestwo Boże nie jest na sprzedaż, gdyż jest ono darmową obietnicą dla tych, którzy uznają swoje moralne bankructwo.
To właśnie dlatego uczniowie wpadli w przerażenie, bo nagle zrozumieli, że ich największym bogactwem nie są sieci czy łodzie, ale ich własne „ja”, ich prestiż i wieczne kłótnie o to, który z nich jest większy. Człowiek nie może zbawić się z tego, co uznaje za swój skarb, a najtrudniej jest pozbawić się dobrego mienienia i autorytetu, które jak wielbłądzi garb przygniata duszę do ziemi.
Ucho igielne to szczelina, przez którą przechodzi się tylko w pokorze, zrzucając z siebie skórę starego, zrogowaciałego człowieka, podobnie jak wąż, który wciska się w ciasne pęknięcia skały, by z bólem pozbyć się pasożytów i odzyskać przejrzystość oczu. Dla wielu z nas uchem igielnym jest konfesjonał, – najciaśniejsza brama, przez którą nie przeciśniemy się z bagażem samousprawiedliwień i dumy. Jezus mówi jasno: „U ludzi to niemożliwe, ale u Boga wszystko jest możliwe”.
Bezsilność człowieka jest jedyną przestrzenią, w której Bóg może w pełni zadziałać swoją Wszechmocą. Bowiem tylko ten, kto uznaje, że jest niczym, – staje się gotowy, by Jezus uczynił z niego koronę chwały nieba.
W tym Bożym porządku pierwsi będą ostatnimi, a ostatni pierwszymi, bo Bóg ma szczególne upodobanie w tym, co zostało odrzucone i uznane za ułomek nienadający się do niczego.
o. Marcin Ciechanowski OSPPE
Source: czytanie