Rozważanie na środę, 17 czerwca 2026

Łatwo jest mówić o Bogu?
Tak. Jeśli opowiadanie o Nim pozostaje na poziomie czysto teoretycznym, to tak, to jest w miarę proste. Jeżeli wygłasza się wydumane, naszpikowane pojęciami traktaty teologiczne czy filozoficzne, to również nie jest zbyt skomplikowane. Wystarczy przyswoić trudne słowa. Nie mówiąc o zasięgnięciu opinii u AI, która, w ciągu kilku sekund, udzieli szerokiej, inteligentnej odpowiedzi gotowej do odczytania, przygotuje wystąpienie, referat, esej. Napisze nawet kazanie lub homilię.
Ale… jeżeli mówienie o Bogu ma być opowieścią o własnym, osobistym, prawdziwym DOŚWIADCZENIU, doświadczeniu Jego miłości przenikającej, przemieniającej. Jeśli ma być opisem doznania Jego czułości, zrozumienia dla ludzkich utrudzeń, ukochania człowieka w jego nędzy. Jeśli ma to być opis doznania Bożej bliskości, Jego obecności, ciepła, dobroci, przebaczenia, tego wszystkiego, co zadziewa się w tajemnicy, w ukryciu, tam, gdzie jesteś tylko ty i On, to nie tylko, że jest to trudne, ale wręcz niemożliwe. Tego nie da się opisać!!!
Jeżeli mówisz o Bogu bez zająknięcia, opowiadasz, strzelasz słowami jak karabin maszynowy, to najprawdopodobniej jedynie teoretyzujesz lub opisujesz jakąś swoją projekcję Boga. Ale jeżeli zaczynasz mówić, rozpalasz się i nagle zdajesz sobie sprawę, że twoje słowa są koślawe, niezgrabne, że takie ciasne, niewystarczające i… jedyne co ci pozostaje to pokornie położyć sobie dłoń na ustach, to… najprawdopodobniej mówisz rzeczywiście o Bogu, o swoim niepowtarzalnym, jedynym w swoim rodzaju, głęboko osobistym, nieporównywalnym i… niemożliwym do opowiedzenia twoim doświadczeniu Boga.
o. Maciej Sierzputowski CSSp

Source: czytanie