Chrystus zapatrzony w niebo, zapatrzony i zachwycony sercem Ojca modli się o jedność dla nas, o jedność między nami. Skoro modli się o jedność, to znaczy, że nam jej brakuje. Rzeczywiście, jesteśmy wszyscy wewnętrznie rozdarci, podzieleni, poranieni. Jesteśmy wszyscy niezwykle skomplikowaną mieszaniną światła i cienia. To konsekwencje grzechu, który tak bardzo poranił naszą biedną ludzką naturę. Jezus nam tego nie wyrzuca, nie wytyka palcem, nie każe się zmieniać, ale… wymadla dla nas jedność. Będąc w swojej godzinie, w swojej pasji miłości woła do Ojca, abyśmy stanowili jedno tak, jak On, Syn, jest w Ojcu, a Ojciec w Nim. Tak samo my mamy być w Nich, mamy mieć udział w ich jedności, w ich Życiu. Jezus prosi, żebyśmy się zespolili w jedno.
Cudowne jest to serce, które tak bardzo pragnie budować w nas i pomiędzy nami jedność. Jezus tak bardzo tego pragnie.
A jak to jest z tobą? W twojej rodzinie, środowisku, w znajomościach, przyjaźniach… szukasz okazji do budowania jedności? Naprawdę zależy ci na niej? Naprawdę? Bo wiesz, na wolę nie ma lekarstwa. Jeżeli cię to nie interesuje, podziały będą się pogłębiały. Ale, jeżeli zgodzisz się na pragnienie jedności i powierzysz je Jezusowi, wtedy… zobaczysz prawdziwe cuda. Nie musisz wiedzieć jak buduje się jedność, nie musisz czuć się na siłach, aby to się zadziało. Po prostu powierz to Jezusowi. Powiedz Mu, że chcesz. Nie potrafisz, nie masz siły, nie wiesz jak, ale… chcesz.
Nie wierzysz…? No to spróbuj…
o. Maciej Sierzputowski CSSp
Source: czytanie