Przed tygodniem wołaliśmy „Panie przymnóż nam wiary”.
Dzisiaj pragniemy takiej wiary, która uzdrawia serce, uzdrawia wspomnienia, uzdrawia relacje. Pragniemy takiej wiary, której doświadczył Naaman, który na słowo proroka zanurzył się w wodach Jordanu.
Jezus powołał się na tą historię, kiedy rozpoczął swoją publiczną działalność w Nazarecie. Wtedy przywołanie historii wdowy z Sarepty Sydońskiej i Naamana wzburzyło Jego słuchaczy, podniosło bunt, a przecież to byli ludzie, którzy uwierzyli przepowiadaniu prorockiemu, uwierzyli Bożemu Słowu.
Jezus posłany, aby nieść Dobrą Nowinę ubogim, na swojej drodze do Jerozolimy, spotyka niezwykłych ludzi. Na pograniczu Samarii i Galilei, spotyka dziesięciu trędowatych.
My stoimy przed Panem, jako ci trędowaci. Grzech nas oszpecił. Szpetni przez grzech, pragnący uzdrowienia, pragnący prowadzenia przez Boga, stajemy, żeby nauczyć się dzisiaj wdzięczności, żeby nie bać się przychodzić, dziękować Jezusowi za uzdrowienie. Samarytanin, jeden z dziesięciu wykluczonych, wraca do Jezusa, chwaląc Boga donośnym głosem. Mało tego, pada na twarz, pada do nóg. Uznaje w Jezusie Boga, bo tak się w starożytności, w realiach biblijnych, oddawało cześć Bogu, padając na twarz, padając do nóg.
Można powiedzieć, że przychodzimy uczyć się wdzięczności, która uzdrawia: „Błogosławię Pana, który dał mi rozsądek, bo serce napomina mnie nawet nocą” – podpowiada psalmista. Wdzięczność, to fundament szczęścia, czyli błogosławieństwa.
Tak często sobie szczęścia życzymy. Niech ono będzie oparte na wdzięczności, niech będzie oparte na wierze, która uzdrawia, na wierze w Jezusa jedynego Zbawiciela.
ks. Wenancjusz Zmuda
Source: czytanie